Swift

+18: pedofilia i dziecięce perwersje, czyli Boku no Pico | Pico to Chico | Pico x CoCo x Chico

   Jestem z tych osób, które mają naprawdę mocne nerwy i nie łatwo mną wstrząsnąć. Ze zdziwieniem oglądałam reakcje ludzi oglądających Bocu no Pico. W internetach krąży wiele opinii i legend na temat tego tytułu. Podobno bije od niego kontrowersją, a oburzeni widzowie najchętniej zapomnieliby o czasie, który mu poświęcili. Jak jest naprawdę? Postanowiłam to sprawdzić!
Poniżej znajdziecie dokładne opisy (z pominięciem szczegółów w scenach łóżkowych) trzyczęściowej serii OVA, z której każdy episod (czyt. 3 osobne historie) trwa średnio 35 minut. Tekst zawiera sceny erotyczne, czytasz na własną odpowiedzialność.


B O K U   N O   P I K O

  Historia ukazana w anime jest bardzo prosta. Z początku wszystko wygląda dość niewinnie: główny bohater, Tomatsu, udaje się na wakacje nad morze. Spędzając jeden z wolnych dni na plaży zauważa pluskającą się w wodzie słodką dziewczynkę, w której, jak mniemam, się zauracza. Jeżeli uważacie, że chłopakowi przeszkadza fakt, iż takie emocje wzbudza u niego dziecko, to jesteście w błędzie. Chwilę później przenosimy się do baru, w którym, jak później się okazuje, pracuje Pico, złotowłose dzieciątko obserwowane wcześniej przez głównego bohatera. Nasze postacie z czasem poznają się coraz lepiej, a co za tym idzie, darzą siebie większą sympatią. Punkt zwrotny następuje w momencie, gdy dwójka bohaterów wybiera się na przejażdżkę samochodem na lody. To nic, że zatrzymują się gdzieś na krańcu świata. To nic, że dorosły facet myśli o rzeczach, o których nie powinien. Ale, żeby było ciekawiej, kiedy obydwoje lądują na tylnym siedzeniu okazuje się, że nasza 12-letnia złotowłosa wcale nie jest dziewczynką. Po czym można to było zauważyć? A no po niczym innym jak po milimetrowym wzwodzie, który zauważa Tomatsu. To właśnie tutaj zaczyna się cała krwawa jatka. Oczywiście dochodzi do stosunku seksualnego, bo jak można by opanować tak silne pożądanie? Dalsza historia nie jest zbyt ciekawa. Ta sama płeć jak i ogromna różnica wieku nie wywołuje u Tomatsu żadnego zakłopotania, a wręcz przeciwnie, dodaje apetytu. Nie wiem czy jest sens opisywać co było dalej, bo oprócz leżenia w łóżku, uprawiania dzikich seksów i wtajemniczania dziecka w świat cielesnych umizgów, to nie ma tam nic.

B O H A T E R O W I E: Nie będę ukrywać,że mam dość duży problem z ocenieniem postaci. Otóż zostaje nam przedstawiony Tomatsu, człowiek dorosły jak mogłoby nam się wydawać. Skromny, radosny i porządny z niego typek. Tylko kto by pomyślał, że kręcić go będą dzieci? Przez całe OVA próbuje on usprawiedliwić swoje działania, nie widząc niczego złego w namawianiu do stosunku płciowego 12-letniego chłopca. No i co ja mam o nim myśleć? Sami powiedzcie xD To tak, jakby nagle penis przejął nad nim kontrole i wszystko inne przestało się liczyć. No i nie potrafię patrzeć na niego inaczej, bo jedyne, co przychodzi mi na język to słowo pedofil. A co śmieszniejsze, nie zdający sobie sprawy z tego, co robi  (tak naprawdę to wie, ale wcale mu to nie przeszkadza, gdyż nie widzi głównego problemu). Jawnie okazuje uczucia małoletniemu kompanowi. Ja rozumiem, że może MIŁOŚĆ, że może ZAKOCHANIE, ale heloł, co trzeba mieć w głowie, aby uważać, że seks z dwunastolatkiem nie jest niczym złym, w końcu jest już na tyle "dorosły", że może wkroczyć w świat cielesnych uniesień. Kij z tym, że jest to nielegalne, nieetyczne, niemoralne. Że swymi egoistycznymi pobudkami zniszczył dzieciństwo chłopcu, który od teraz nie będzie potrafił myśleć o niczym innym jak o zaspokojeniu popędu seksualnego, na który tak bardzo stawiasz, bo to on jest w życiu najważniejszy.
Pico zaś jest słodkim, niewinnym i ociekającym sexappealem dzieckiem. Jak tak teraz o tym myślę, to momentami wydawał się nawet trochę ułomny, ale zwalam to na... Nie wiem na co, ale z nim naprawdę jest coś nie tak. Cóż więcej mogę rzec, jak ten baranek idzie ślepo za swym panem, który prowadzi go do krainy rozkoszy. Jako infant zapewne nie domyśla się, że to, co robi mu "ukochany" jest złe, ale skąd ma wiedzieć, skoro luby zapewnia go, iż wszystko jest w porządku, a jemu, najzwyczajniej w świecie się to podoba. W końcu jest mu dobrze, czuje ekstazę, a skoro tak jest, to nie ma opcji, aby mogłoby to być coś złego.

G R A F I K A: Memowy cytat "grafik płakał jak rysował" jest, o dziwo, nie na miejscu. Pod względem kreski miałam wrażenie, jakbym oglądała samo w sobie złe Clannad, z tym że ciut lepsze. Nie zauważyłam jakiejś specjalnej asymetrii, zeza czy oczów kobry. Tła nie były najgorsze, nawet dawały radę, ale no, to nie one stanowią kluczowy punkt tej serii. Choć zdecydowanie to najlepsze jej elementy.

M U Z Y K A: Powiem tak, nie była jakoś wybitna, wleciała jednym uchem, a wyleciała drugim. Ale może to dlatego, że na ekranie tyle się działo, że całą mą uwagę skupił niekończący się mindfuck.

P R O B L E M: Ludzie rzygają, wyrzucają monitory i laptopy za okno, a po obejrzeniu biorą leki antydepresyjne. Myślę, że wszystko to jest zbytnio przesadzone. Wiem, że w Japonii bardzo popularny jest typ loli, ale za nic w świecie nie zrozumiem pociągu do małych dzieci, i dlaczego jest na to przyzwolenie. Studio, jak i wiele innych stron, taguje ten tytuł jako yaoi tudzież hentai. Nikt jednak nie widzi problemu przedstawionej pedofilii, dlaczego milczy się na ten temat? I dlaczego produkuje się tego typu serię? Aby dać upust ludziom, których kręcą takie "relacje"? Dla mnie, nie jest to normalne. Uciekam więc od oglądania tytułów bazujących na schemacie loliconów, gdyż strasznie mnie ten fakt drażni. Nie wiem też skąd takie propo i przyzwolenie na to, co mogliśmy zobaczyć w Boku no Pico. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to nie pierwsze animu przedstawiające seks dorosłego z nieletnim, ba, dzieckiem, ale niesamowity hajp zrobił z tego swego rodzaju viral i legendę. I smuci mnie, że ludziom naprawdę się to podoba. W większości znajdziecie wszelakie śmieszki i memy nawiązujące do Pico, ale nikt, jak już wcześniej wspomniałam, nie zdaję sobie sprawy tego, że to jawna pedofilia, i nie jest dla mnie ważne, czy to w formie filmu, komiksu tudzież anime, dopóki jest to promowane i pochwalane. Na ten temat mogłabym zrobić osobny wpis, i myślę, że były to dobry pomysł, niemniej jednak warto zastanowić się jakie treści oglądacie i na co dajecie przyzwolenie. ALE, żeby było ciekawiej, powstały kolejne 2 tytuły z naszym Pico, w końcu przygód było tak mało!


_______________________________________________

P I C O   T O   C H I C O

19.04.2007 pojawia się kolejne 34 minutowe OVA przedstawiające cielesne umizgi, tym razem między dziećmi. Szczerze? Huh, nawet nie wiem co napisać. Początek wcale nie jest taki niewinny jak w przypadku pierwszej części, bowiem tutaj, dwójka bohaterów przedstawionych na obrazku, Pico i Chico wyłaniają się wspólnie spod kołdry. Chwilę później przenosimy się nad strumyk, w którym Chico (ten brązowowłosy i młodszy), jak to dziecko, bawi się nago - tj. pływa i łapie ryby (tak, to drugie to bardzo dziecięce zabawy xD Tym bardziej bez jakiejkolwiek opieki!). Młodocianemu przygląda się ciut starszy, znany z wcześniejszej serii, Pico. Chłopcy zaprzyjaźniają się. Chico postanawia zaprosić Pico do siebie do domu. Przedstawia go swojej starszej siostrze, oprowadza po domu i zabiera go do swej sekretnej bazy. Widzimy jakąś dziwną zabawkę, wyglądem przypominającą dildo. ALE, ALE, SPROŚNIAKI! Jak już pisałam, to zwykła zabawka, a żołądź okazuje się główką z oczami i uśmiechem. CO ZA ILUZJA XDDDDD Na poddaszu Chico zdradza koledze swój sekret - przez szparę w podłodze obserwuje swoją starszą siostrę podczas masturbacji. Oczywiście, nie wie co ona robi, ale z jakiegoś powodu oznajmia, że czuje się rozpalony. Pico tłumaczy koledze, że wszystko jest ok, i jeśli tylko ma ochotę, to mogą razem "pobawić się tak jak siostra". Obydwaj przystają na tą propozycję. Nie trzeba chyba tłumaczyć co dzieje się dalej. W międzyczasie dochodzi do normalnych zabaw, później przychodzi czas na bzykanko w jakiejś stodole. Nasz 12-letni bohater staje się swego rodzaju nauczycielem, można by rzec,że to taki seksmaster, tyle że nieletni xD Dalej nie da się już oglądać, dla mnie to już naprawdę za dużo, aby oglądać dwoje sekszących się dzieciaków. Ale przed nami finał odcinka, którego nie da się przegapić. Chłopcy, wróciwszy do domu, udają się do pokoju siostry Chico, aby móc poprzebierać się w jej ubrania. Pończoszki, koronkowe majteczki, zwiewne bluzeczki i sukienki. Wszystko to sprawia, że czują się wspaniale! Młodszy podsuwa myśl, aby użyć zabawek siostruni. 

Niestety, zostają oni przez nią przyłapani. Mogłoby się wydawać,że w takiej sytuacji ktoś starszy pójdzie po rozum do głowy i porozmawia z dziećmi na ten temat, abywybić im podobne pomysły z głowy. ALE NIE W TYM ANIME! Przecież to normalne, że zaczynasz się masturbować widząc dwoje kochających się ze sobą bachorów. Finał jest taki, że chłopcy kończą dochodząc w pokoju, a nasza bohaterka szczytując na korytarzu.

  Muzycznie i graficznie część drugą oceniam tak samo. Tutaj jednak nie potrafiłam już skupić się na niczym innym jak problemie seksu między dziećmi, bagatelizowaniu sprawy i ukazywaniu, że nie jest to nic złego, wręcz przeciwnie. Jasne, ja rozumiem, że dziecko też człowiek i wcześniej czy później poznaje swoją seksualność, ale kurczę, to wszystko ukazane jest tak, jakby dziecięcy świat kręcił się jedynie wokół tego, żeby się dobrze bawić i zaspokajać swoje potrzeby, w tym seksualne. W KOŃCU TO TAKIE NORMALNE, ŻE DZIECI RŻNĄ SIĘ CZĘŚCIEJ NIŻ DOROŚLI W NIEJEDNYCH HENTAIACH. I są w tym takie sprawne. W dodatku, sytuacja ta podnieca osoby trzecie. Ja przepraszam bardzo, ale chyba urodziłam się w zlym miejscu i o niewłaściwej porze. Ktoś może mi zarzucić, aby tytuł ten nie brać na poważnie i zbyt serio, ale kurcze, ja tak nie potrafię. Robi mi się przykro, gdy widzę takie rzeczy i przez cały seans czułam swego rodzaju wstyd i obrzydzenie, że to widzę i nie mogę nic z tym robić. To smutne, że ludzi bawi jedynie ułomność bijąca z całej tej serii, i jednocześnie nie widzą w niej nic złego.
_______________________________________________

 P I C O    X   C O C O   X  C H I C O

To już ostatnia część tej historii (chociaż był chyba jeszcze jakiś dodatek z Pico, ale jakoś nie specjalnie chciałam się w niego zagłębiać), i zarazem najgorsza. Coraz więcej absurdu i braku jakiejkolwiek moralności. Gotowi?

  Do naszych młodocianych bohaterów z części drugiej dołącza CoCo, chłopiec, który wyglądem najbardziej przypomina dziewczynkę, a to za sprawą jego urody jak i niesamowicie długich włosów. Już na wstępie raczy nas intro, które sugeruje nam co mniej więcej będzie się później działo. Nasi bohaterowie ukazani są w szkolnych mundurkach, później leżą w samej bieliźnie w łóżku, trzymając dłonie na przyrodzeniu CoCo, dodatkowo sami śpiewają w tym intro. A to wszystko dla wspaniałych widzów! Tekst piosenki, którą wykonują również jest jednoznaczny. "Weź mnie" czy też "właśnie teraz, właśnie tu, pocałuj mnie!". Tak, to z pewnością idealny tekst dla parolatków! 
   Na starcie przenosimy się na dach budynku w Tokyo. Tam też znajdują się Pico i CoCo. Bez żadnego wstępu dwójka młodocian zaczyna się całować, a później... Zaczyna się prawdziwa akcja. Pico i Chico rozmawiają przez telefon, aby się spotkać. Niestety, z braku zasięgu połączenie zostaje zerwane. Nieoczekiwanie wysiada też cała elektryczność w mieście. Wzrok Pico skupia dach budynku, na którym ukazuje się sylwetka tajemniczego chłopca. W negliżu, w końcu chwile wcześniej zrzucił z siebie sukienkę, to takie oczywiste! Jak się później okazuje, oddaje on skok z mostku do basenu, po czym nagle wraca prąd. Toż to musiała być jakaś magia! Ale wracając do historii. Naszej dwójce udaje się poznać. Grają na automatach, wygrywając jakieś powtarzające się już wcześniej broszki. Nagle podchodzi do nich tajemniczy chłopiec, ten od dachu, wiecie. Zabiera Pico broszki i w ten sposób zaprzyjaźnia się z nimi. CoCo zaprasza ich do swojego domu, który okazuje się być jakimś opuszczonym pomieszczeniem w tunelu stacji metra, który sobie zagospodarował; i pozwala im u siebie zostać. Pico,wychodząc z kąpieli, zauważa nagą CoCo. Fakt ten bardzo zawstydził naszego chłopca, i jak się później okazało,rozpalił. Próbuje on więc obudzić Chico, aby dać upust swemu pragnieniu, ale ten śpi nieubłaganie. Zasmucony blondynek postanawia udać się do CoCo. Nie wie jednak, co go czeka. Podczas podglądania przyłapuję koleżanką na masturbacji, sam więc postanowił zrobić sobie dobrze, w ukryciu. Pod koniec jednak jego oczom okazało się przyrodzenie koleżanki, a raczej chłopca, pomimo swego dziewczęcego wyglądu. Fakt ten sprawił, że nasz małolat niesamowicie się podkręcił, a podczas szczytowania zrzucił kotarę, za którą się ukrywał. Żaden z nich nie poczuł zażenowania. Co więcej, obydwaj stwierdzili, że zabawią się razem. I tak też się stało. Swoją drogą, te dzieciaki są bardziej wprawione w te sprawy niż niejeden dorosły w hentaiach XDDDDDDD
Następnego dnia Chico i Pico zostają zaproszeni na "damskie przebieranki". Gdzieś już to słyszeliśmy, czyż nie? Przebrani udają się na miasto, wymyślając jakieś gry i rozmawiając. Spacerują, sikają razem z dachu. Pojawiają się też dialogi, bardziej lub mniej sensowne, ale raczej nie warto się na nich skupiać. W końcu zapomniałam,gdzie się przenieśli, ale chyba na jakiś plac zabaw. Tam znowu dochodzi do bliskiej relacji między Pico i CoCo. Blowjob jest już na porządku dziennym. Po wcześniejszych częściach idzie się już przyzwyczaić~ Po powrocie do domu, budzący się w nocy złotowłosy zauważa, że nie ma jego młodszego kolegi. Postanawia to sprawdzić i udaje się do najstarszego z nich. Cóż innego mógł zobaczyć, jak nie zabawiających się z sobą kolegów? Blondynek jednak, ku zaskoczeniu, poczuł się smutny i zazdrosny. Następnego dnia CoCo udaje się w nieznane. Zmartwieni koledzy postanawiają go szukać. Wracając do jego domu odkrywają, że wszystko stamtąd zniknęło, a pomieszczenie całkowicie opustoszało, jakby nikt nigdy tam nie pomieszkiwał. Na podłodze udaje im się jednak znaleźć 2 brożki. Wtem przypominają sobie, gdzie mógł udać się ich kompan. 
Kierują się na  Tokyo Tower i tam rzeczywiście odnajdują CoCo. Do końca seansu zostaje jakieś 8 minut, jakiż mógłby być finał ten historii? Oczywiście trójkąt! I na tym prawdopodobnie zakończę moją opowieść, gdyż żadne słowa nie potrafią określić tego, co mam w głowie.

Pod względem graficznym i fabularnym jest to jedna z najlepszych części. Ale coraz większa ilość pojawiających się dzieci, ich umizgi i łóżkowe podboje mnie przerastają.
_______________________________________________

   Czy ktoś z Was oglądał któreś z powyższych części? Jak się na to wszystko zapatrujecie? Czy Japonii naprawdę można wybaczyć powstające tego typu produkcje? Jaki widzicie ich sens? Chętnie wdam się w dyskusję, jeśli takowa w ogóle się pojawi. A tymczasem znikam oczyścić mą spapraną mózgowinę. Trzymajcie się, cześć! (◍•ᴗ•◍)

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Powiem Ci, że jest to naprawdę ciężki temat, na który ludzie najzwyczajniej w świecie nie chcą rozmawiać ani dyskutować. Dlaczego "Boku no Pico" stało się tak popularne? Bo zadziałała tutaj psychologia tłumu. "Inni się śmieją, to ja też się pośmieję - przecież to takie idiotyczne!" - powiedziały głupie dzieciaczki, które najzwyczajniej w świecie problemu nie rozumieją (+ przechodzą przez taki okres, w którym takie rzeczy ich po prostu zawstydzają). Wina stoi więc po stronie tych innych i naprawdę chciałabym ich usprawiedliwić tym, że dla niektórych sposobem na ominięcie tematu jest po prostu śmiech, i to taki nerwowy śmiech. Nie potrafię sobie wyobrazić dorosłego człowieka, który szczerze uważa, że jest to zabawne. Jeśli takowy istnieje, proponuję odwiedzić specjalistę, bo to już jest naprawdę poważna choroba. Tak czy inaczej, komentowanie "Boku no Pico" właśnie tak wygląda. Za prześmiewczym tonem kryje się nutka powagi na widok problemu, który nas przeraża. Zrobiłaś dokładnie tak samo (be urazy oczywiście) - zagrałaś odrobiną sarkazmu, co nie oznacza, że problemu nie widzisz, bo obok tego dokładnie go zaznaczyłaś. Jest to całkowicie normalne, jednak niektórzy nawet na taki krok się nie potrafią zdobyć, a przez to właśnie "Boku no Pico" króluje w internecie jako coś, z czego można się pośmiać (z bezsilności). Nie sądzę by ludziom naprawdę się to podobało, ale prawda jest taka, ze my po prostu nie potrafimy i nie możemy z tym walczyć. Bo zupełnie inną kwestią jest to, dlaczego wgl coś takiego powstało. Nie od dzisiaj wiemy, że Japończycy mają coś nie tak z głową i właśnie przez tego typu niemoralne gnioty, anime nie może cieszyć się dobrą sławą. Nigdy nie odpowiemy sobie na pytanie, co nimi kierowało i wciąż kieruje, jednak niewątpliwie te najdziwniejsze serie, docierają do świata najszybciej. I tutaj koło się zapętla - pośmiejmy się z tego, bo inaczej się po prostu nie da...
    Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dzięki za odzew! Szczerze? Nie spodziewałam się, aby ktokolwiek pociągnął ten temat.. :v

      Może teraz są inne czasy, mnie, nawet będąc w wieku dojrzewania, nie śmieszyły tego typu rzeczy. Tym bardziej, że kiedyś ściągając jakiś film z torrenta (chyba to było jak uczęszczałam do gimnazjum, czyli jakieś... 9 lat temu) natrafiłam na nagranie pedofilskie. Moja pierwsza reakcja to automatyczne wyłączenie video, usunięcie go oraz płacz, że ludzie dopuszczają się do tego typu rzeczy, a ja niestety widziałam coś, o czym raczej już nie zapomnę. Plus bolał mnie fakt, że te dzieciaki żyją gdzieś tam, tak naprawdę niczego nieświadome. Więc nie, mnie nigdy nie bawiły tego typu rzeczy, ale mam wrażenie, że z każdym pokoleniem pojawia się coraz to większa znieczulica na krzywdę innych~

      Codo samego Boku no Pico, pewne sytuacje, jak sama zauważyłaś, opisałam z lekką nutką sarkazmu, gdyż nie potrafiłam w inny sposób oddać tego, co chodziło mi po głowie. Nie rozumiem, dlaczego dla autorów pedofilia czy też seks dziecka z dzieckiem jest czymś normalnym, bo tak to tutaj mamy przedstawione. Same sceny łóżkowe pominęłam, gdyż po prostu nie byłam wstanie ich oglądać. Sam fakt, że wiedziałam co się dalej dzieje sprawiał, że czułam się w jakiś sposób brudna i zbrukana :v

      Dużo jest racji w tym, co piszesz. Chciałabym się z Tobą nie zgodzić i znaleźć jakieś kontrargumenty, ale takowych nie posiadam. Chciałabym wierzyć, że ludzie piętnują tego typu przekaz i produkcje, które wiodą prym w tym temacie, ale widzę jedynie pusty śmiech, który nic nie wnosi. Może gdyby większość pokazała swoje oburzenie, to... Ech, sama już nie wiem. Czuję się, jakbym walczyła z wiatrakami.

      Kochana, również pozdrawiam i dziękuję za odzew. Miło wiedzieć,że ktoś jeszcze stoi na czele moralności (brzmi to jak jakiś tandetny tekst z anime o bohaterach walczących ze złem... albo to już moje spaczenie zawodowe :v). Tulę mocno! <3

      Usuń
  2. No dokładnie, walka z wiatrakami to jest bardzo dobre określenie ;)

    I spokojnie, ja jestem troszeczkę młodsza, ale mnie też nigdy nie bawiły i bawić nie będą takie rzeczy. Niestety są takie osoby, które nawet jeśli rozumieją problem, nie potrafią na jego temat rozmawiać. Tu się zaśmieją, coś głupiego powiedzą - niesmak odbiorcy i tak pozostanie, zwłaszcza takiego, który jest bardzo wrażliwy. No ale tego nie zmienimy. A patologia się szerzy, masz rację. Czasami zastanawiam się jak to możliwe, że pomiędzy mną a osobami jedynie o rok młodszymi istnieje taka różnica w poglądach...

    Kieruję się zasadą, że jeśli ktoś się napracował, a mogę się na dany temat wypowiedzieć, to dlaczego nie skomentować i pokazać, że wysiłek danej osoby nie poszedł na marne? ;) To takie miłe przecież! A temat jak najbardziej warty opisania, więc jak coś to ja zawsze jestem gotowa do podjęcia podobnych dyskusji!

    OdpowiedzUsuń

Ubrudzisz się trochę i napiszesz coś od siebie?