Piętnastka w skrócie nie takim dużym

  Coś się kończy, coś zaczyna. Mam tendencję do patrzenia na to, co już było. Ponownego przeżywania pewnych doświadczeń, zarówno negatywnych jak i pozytywnych. Analizowania, wyciągania dodatkowych wniosków oraz spostrzeżeń, które jednak po czasie różnią się od tych z tamtych chwil. Czy to dobrze? Czy to źle? Zapraszam do krótkiej retrospekcji.

 Wiecie co jest najgorsze? Kiedy od kilku dni siedzisz nad postem. Piszesz, wałkujesz temat, dopracowujesz szczegóły. A chwilę po publikacji, całkowicie przez pomyłkę, aktualizujesz go, tyle że pustego, a co za tym idzie, tracisz wszystko nad czym tak bardzo pracowałeś. Sytuacja ta przytrafiła się i mi. Spytasz, od czego są kopie zapasowe i dlaczego nie mogłam zapisać pliku w notatniku? Otóż kopię opublikowałam, więc automatycznie wyskoczyła mi z roboczych, a po samym udostępnieniu materiału plik z notatnika usunęłam, jak to mam w zwyczaju. Próbowałam wiele sposobów, które podsuwał mi wujek Google, jednak nic nie zdało egzaminu.  Coż innego mi zostało, jak nie klepać w klawiaturę ten sam tekst, a przynajmniej podobny. Tak o to witam Was po raz pierwszy w roku 2016! Zapowiada się fantastycznie.


  Rok 2015 zagwarantował mi wiele wzlotów i upadków. Nie jestem wstanie stwierdzić, czy wyszłam w nim na plus czy też na minus, ale jedno jest pewne, dał mi wiele ważnych i życiowych lekcji i życzę sobie, abym nie musiała dostawać kolejnych. Piętnastka była dla mnie bardzo pracowita, ale nie pod względem rozwijania hobby. Niestety, zainteresowania musiały trochę odejść na bok, tak samo jak sam zakup lustrzanki. Bez bicia się przyznam, że czas wolny od pracy spędzałam na nieróbstwie, zapewniając sobie chwilę odpoczynku i relaksu (o ile leżenie w łóżku z chipsami oglądając jakieś animce/filmy można tak nazwać). I choć nie jest to zachowanie godne pochwały, było mi z tym bardzo dobrze. Wiecie, na niektórych natłok obowiązków działa bardzo motywująco, jeżeli jednak pracujecie od rana do świtu, to jedyne o czym można marzyć po powrocie do domu są dobry posiłek, gorący prysznic oraz pójście spać. Ja jestem jedną z tych osób, na których nadmierny ogrom pracy wpływa dość niekorzystnie. Zresztą, pisałam już parę razy, że nie mam motywacji ani ochoty na nic. I dosłownie, jedynie co mi wtedy chodziło po głowie to położenie się do brzuchem do góry i byczenie na całego, by móc zregenerować siły. Jasne, nie twierdzę, że było tak cały czas, ale jednak 70% przypadków tak się właśnie kończyło.

  Podsumowując, zmieniłam pracę na sto razy lepszą, a przy okazji poznałam wiele znaczących dla mnie osób, którym naprawdę bardzo wiele zawdzięczam. Jak wspomniałam już wcześniej, zakup sprzętu zszedł na dalsze tory, gdyż pojawił się dylemat: mieszkanie tudzież lustrzanka. Oczywistym było, że wybiorę przeniesienie się "na swoje" i tak też się stało. Wyprowadziłam się od rodziców i mieszkam z moim lubym, Arielem. Zaoszczędzone pieniądze zbieram na prawo jazdy. Tak jest, w końcu zmienił mi się tok myślenia. Coś w tej mojej małej główce się ruszyło i stwierdziło, że umiejętność prowadzenia samochodu będzie nie tylko bardzo pociągająca, ale i przydatna. W końcu kto by chciał tkwić całe życie na tym samym etapie bez możliwości rozwoju i to w dodatku z własnego wyboru?



P O D S U M O W A N I E

FOTOGRAFIA

  Muszę przyznać, że ubiegł rok nie przyniósł zbyt dużych plonów w porównaniu do jeszcze wcześniejszego. Zdecydowanie mniej fotografowałam. ALE. Plus jest taki, że przeglądając wszystkie foldery zauważyłam kolosalny progres w moich pracach. Nie tylko chodzi mi tylko o lepsze wyczucie kadru oraz panowanie nad nim, ale także o samą obróbkę graficzną, która jest niczym w porównaniu z tym, co było kiedyś. Profesjonalistką nie jestem i nigdy na sprawiałam pozorów takiej, ale jak tu nie być dumnym, kiedy widzi się własne fotografie i myśli: ,,Kurcze, udało mi się"?




MUZYKA
  Niestety, dla mnie piętnastka nie obfitowała hitami na rynku muzycznym. Nie zaoferowała mi nic ciekawego, oprócz paru singli, które do dziś niemiłosiernie katuję i, to w zasadzie tyle. Wyczekiwałam, wyczekiwałam, i ze smutkiem się nie doczekałam. Nie było ani jednego artysty tudzież wykonawcy, który skradł by moje serce całkowicie i porwał w rytm własnych brzmień. Być może to dlatego, że z niecierpliwością czekam na nowe materiały ulubieńców, u których, póki co, nic się nie dzieje, eh~. Poniżej macie okazję zapoznać się z pojedynczymi perełkami, którym udało się zaplusować i przykuć moją uwagę. Co najsmieszniejsze, budując tą "listę" zauważyłam ile kpop'u się tutaj znajduje. Nie wiem, czy mnie to martwi czy też cieszy, tym bardziej, że całość jest w takim popowym klimacie. I to nie tak, że trzymam się tylko i wyłącznie takiego gatunku, bo sąsiedzi to mnie chyba nienawidzą za serwowanie im mieszanki rock'owo-metalowej, ale tutaj wyszło jak wyszło. Także bez przeciągania!






Zdaję sobie sprawę, że piosenka Ailee nie została wydana w 2015, ale poznałam ją na przełomie stycznia i lutego tamtego roku i katuję po dziś dzień nie mogąc wyjść z zachwytu. To samo tyczy się kolejnej pozycji, a mianowicie EXID! Dziewczyny tak zasiały mi w głowie, że dostałam syndromu zapętlania jednego utworu! 



Znalazło się również coś od zwykłych śmiertelników, żeby nie było! W ogóle to każda poszczególna pozycja daje mi wielkiego kopniaka w tyłek, totalny bum piętnastki!




WYGLĄD

  To mój mały i osobisty sukces. MAKE-UP. W końcu przekonałam się do używania cieni i zaczęłam z nich korzystać. Totalnie zakochałam się w smookey, który idealnie pasuje do mojego oka i w zasadzie w 90% przypadków tak je maluję, wykorzystując jedynie inne odcienie. Nadal jednak mam opór co do cieni z brokatem, są dla mnie zbyt tandetne i nie pasujące do mnie. Nigdy mi się nie podobały i prawdopodobnie już tak zostanie. Zdecydowanie lepiej czuję się w matowych. Wracając do tematu, udało mi się zakupić kilka gadżetów, takich jak pędzelki, gąbeczki i inne cuda, które dodatkowo poprawiły jakoś makijażu. Czyż nie mogło być cudowniej? W końcu trzeba wyglądać jak człowiek!
Ale twarz to nie wszystko. Ważne są również włosy, którym nie pobłażałam. Dzielnie znosiły wszystkie moje fantazje i eksperymenty, które im zapewniałam. A przecież już dawno mogły się obrazić i wylecieć. A co, włos to też.. włos. Swoje prawa ma. Nowy rok powitałam z czerwienią na głowie i póki co, to zamierzam się jej trzymać. Chyba, że w nieoczekiwanym momencie najdzie mnie impuls, by bić śnieżną bielą po oczach.





Ode mnie, dla Was - dużo ciepła i uścisków, bo za oknem mróz, a zima w końcu stała się zimą. Trzymajcie się kochani, cześć! (◍•ᴗ•◍)

Ichi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram