Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu


  W końcu mogę wypowiedzieć się na temat tej serii! Długo zbierałam się za napisanie tego posta. Po obejrzeniu postanowiłam, że chcę zebrać wszystkie myśli do kupy i... Ochłonąć psychicznie. Jak zwykle ostrzegam przed powszechnie panującym chaosem. Cóż, może czas walnąć jakiegoś drinka i temat sam popłynie? 8D Dobra, dobra, ja tu nie o alkoholu, potem mi ktoś zarzuci, że dzieci rozpijam... Ekhm, ekhm, zaczynajmy! :D


Subaru Natsuki to zwyczajny licealista, który pewnego dnia wychodząc ze sklepu przenosi się do innego świata. Kiedy zaś zostaje napadnięty przez bandę opryszków, z opresji ratuje go piękna, srebrno-włosa dziewczyna. Chłopak postanawia zostać z nieznajomą, by w jakiś sposób jej się odwdzięczyć, jednak nie jest on wtedy jeszcze świadom strasznego przeznaczenia jakie na niej ciąży. Gdy dwójka ta zostaje wkrótce zaatakowana przez wrogów, obojgu nie udaje się przeżyć tego starcia. W tej właśnie chwili Subaru dowiaduje się, iż posiada moc „przewinięcia śmierci”, cofnięcia się w czasie do momentu kiedy pierwszy raz postawił stopę w tym dziwnym świecie. Jest jednak jedno ale – tylko on pamięta co się wydarzyło.

  Historia sama w sobie bardzo mi się spodobała i, po przemyśleniu, przypominała mi pod tym względem trochę Steins;Gate, z tym, że Re:Zero jakoś bardziej mnie wciągnęło i naprawdę zdarzały się momenty, gdzie siedziałam w skupieniu i czekałam na dalsze losy bohaterów, w szczególności przy paru ostatnich episodach. Ogólnie byłam bardzo mile zaskoczona, gdyż nie zostałam zalana żadnym fanserwisem, na który, nie wiedząc czemu, jakoś się nastawiłam. To był pierwszy z plusów. Nie, żeby wszechobecna golizna jakoś mi przeszkadzała, ale czasem jednak człowiek chciałby popatrzeć na bohaterów, którzy nie świecą swoimi wdziękami przez cały czas xD

P O S T A C I E
  Według opisu Subaru to przeciętniak, ale jak przyjrzeć mu się bliżej, to kawał z niego prostaka, cwaniaka i egoisty. Bardzo trudno przyzwyczaić mi się do głównych postaci, które autentycznie mnie irytują. Utrudnia mi to oglądanie xD Jasne, nie twierdzę, że nie robił niczego dobrego i że nie uległ pewnej zmianie poprzez zaistniałe w innym świecie sytuacje, ale podczas kilku pierwszych odcinków miałam ochotę nim potrząsnąć, żeby się wreszcie ogarnął. Kozak, taką mu powinni dać ksywkę, ot co. Jego super mocą okazuje się być powrót do "punktu zapisu przez śmiercią", bo nie wiem jak inaczej mam to ująć. To tak, jakby grać w gre, zapisać sobie gdzie jesteśmy i przy najbliższym skonaniu możemy zacząć od wcześniej zrobionego save'a. Więc w sumie to nie byle jaki z nie człek, nie. 



Niestety, przez całą historię nie jest wyjaśnione dlaczego został wciągnięty do innego wymiaru, co pozwala mu się "odradzać" i dlaczego pamięta sytuacje sprzed śmierci. Szkoda, twórcy mają u mnie duży minus z tego powodu, takiej rzeczy widzowi nie wyjaśnić toż to zbrodnia! Poza tym ciekawie było oglądać jakie decyzje podejmuje, jak stara się naprawić popełnione wcześniej błędy i ocalić najbliższych. Ale, ale, nie wszystko jest takie piękne, gdyż nie każda zmiana na lepsze faktycznie przynosi dobre skutki.
 W ciągu całej tej dziwnej podróży nasz protagonista poznaje wiele osobistości, o których można by się rozpisywać. Stąd też postanowiłam sobie wyszczególnić moje ulubione, mam nadzieję że nie będziecie mieli mi tego za złe.

RAM I REM

Co ja będę ukrywać, bliźniaczki te stały się powodem moich paczań tegoż animu, a w szczególności ta druga. Obydwie bardzo niedostępne, okazujące uczucie tylko sobie nawzajem, co z czasem się jednak zmienia. Pomimo niewinnego wyglądu skrywają pewną tajemnicę, a ich historia jest tak ciekawa, że mogliby poświęcić im odrębny tytuł, który z pewnością bym obejrzała! ❤ I tu pojawia się kolejny problem, gdyż ich wątek został dość spłycony, a po zakończeniu serii całkowicie ucięty, czego bardzo nie lubię. Oczywiście pojawił się spin-off ukazujący alternatywne zakończenie, ale dla mnie to nadal za mało xD Czym się zajmują i jakie pełnią funkcję całkowicie pominę, odpowiedź dostaniecie podczas seansu :D

TIVEY | HETARO | MIMI



Rodzeństwo Pearlbaton. I niech Was nie zmylą te słodkie buźki, potrafią walczyć lepiej niż nie jeden żołnierz, a w dodatku są tak komiczni, że nazwałabym ich maskotkami tej serii xD Cała trójka zarządza armią niejakiej Anastasii Hoshin (która jest dość nudną postacią, stąd też odpuszczę sobie jej opis) i daje niezłe przedstawienie. W dodatku jedzą za sześciu chłopa, powstały na ten temat również wszelkiej maści memy, np. jak Mimi pożera Big Macki i takie tam xD


BEATRICE


Przed Wami ,,słodziutka" Loli, chroniąca biblioteki Roswalda. Wygadana, temperamentna, pyskata. No właśnie, słodziutka to może i ona jest, ale tylko z wyglądu i nic poza tym. Bardzo miło było mi oglądać jej przekomarzania z Subaru, w końcu ktoś potrafił mu utrzeć nosa xD Ale, jak każda loli, ma swoje słabości, a jest nią Puck, duchowy towarzysz srebrnowłosej Emilii w ciele milusiego kociałke, meow! Postać Bett, pomimo powierzchownej oziębłości bardzo przypadła mi do gustu, ale co ja mogę poradzić, lubię takie wredoty xDDD


G R A F I K A
  Ogólnie, bohaterowie sami w sobie są okej. Jedni bardziej znośni, drudzy mniej, jak to w każdym animu bywa. Jednakże w pewnej kwestii nie można im niczego zarzucić, a mianowicie WYGLĄDU. Twórcy odwalili kawał dobrej roboty, tj. nie było żadnych dziwnych min, rozjeżdżających się oczu ani nic podobnego. Grafika na dobrym poziomie, ukazująca nie tylko fajne osobliwości, ale również wszelakie tła, miłe i przyjemne dla oka, co jest dodatkowym atutem. Sceny bitew też dają radę! Są dość dynamiczne i płynne. A sceneria? Sami popatrzcie.


S O U N D T R A C K

  Seria liczy sobie 24 episody, stąd też pojawiają się dwa openingi. Niestety, zarówno pierwszy jak i drugi nie przypadł mi jakoś specjalnie do gustu, choć z tym ostatnim miałam większy problem xD Zazwyczaj przewijam intra, gdyż szkoda mi czasu na oglądanie w kółko tego samego (oczywiście są wyjątki, ale o tym innym razem!).





Biorąc pod uwagę całą ścieżkę dźwiękową, to ona również daje rade. W kryzysowych sytuacjach napięcie potęgowane jest muzyką, więc wszystko jest na swoim miejscu. W zasadzie to nie mam się do czego przyczepić, poza wyżej wymienionymi openingami.

P O D S U M O W A N I E
  Anime Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu jest naprawdę ciekawym tytułem. Nie doszukasz się tu arcy misternych planów i zagadek rodem z Death Note'a, ale z pewnością jest to pozycja z którą warto się zapoznać. Zastanawiam się czy twórcy planują wypuścić kontynuację, gdyż tak naprawdę większość wątków została brutalnie ucięta, więc wygląda to tak jakby zostawili sobie otwartą furtkę na ewentualny powrót. Ja, osobiście, wystawiłam temu tworowi notę 7/10, gdyż pomimo tego wszystkowiedzącego Subaru i fatalnego zakończenia całość jest dobra, jak chipsy podczas wieczornego seansu. Do czasu oczywiście. 


Huh, siła całkowicie ze mnie wyparowuje, więc zmykam. Może zacznę jakąś kolejną serię. Polecacie coś dobrego? Jeżeli tak, to piszcie z komentarzu! Do zobaczenia, cześć! (◍•ᴗ•◍)

Ichi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram