[RECENZJA KDRAMY] Goblin: The Lonely and Great God (1 ep)




W poszukiwaniu nowego źródła rozrywki natknęłam się na dramę, którą polecało mi parę osób, a o której cały czas zapominałam. Dziś, z racji nadmiaru wolnego czasu, obczajałam sobie co nowego dodali na DamaQueen i wtem PRZYPOMNIAŁAM SOBIE. GOBLIN.


Jest to dość nowa produkcja, gdyż została emitowana na przełomie grudnia 2016 i stycznie tego roku. Nie jestem zbyt dobra w opisywaniu krótkiego zarysu fabuły, stąd też powołam się na wyżej wspomniane już DQ.


,,Kim Shin jest goblinem, a także Opiekunem Dusz. Mężczyzna mieszka razem z Aniołem Śmierci, który zabiera ludzkie dusze niczym Ponury Żniwiarz. Jednakże obaj mężczyźni zmagają się z pewnymi problemami. Ponury Żniwiarz ma amnezję, natomiast Kim Shin chce zakończyć swoje nieśmiertelne życie. Niestety, gobliny mogą zakończyć swoje życie wieczne tylko w jeden sposób – odnajdując ludzką pannę młodą. W tym celu, Kim Shin znajduje optymistyczną licealistkę, Ji Eun Tak. Goblin zaczyna powoli wierzyć, że dziewczyna stanie się kapłanką, która zakończy jego przeklęte istnienie. Jednakże z czasem ta skomplikowana metoda samobójstwa zaczyna zamieniać się w miłość. Czy nieśmiertelny goblin zacznie żałować swojej decyzji? A może ta miłość stanie się nieuchronnym końcem jego życia?"

- opis zaczerpnięty z dramaqueen.pl/



Bardzo rzadko zdarza mi się, aby podczas oglądania danej produkcji wsiąknąć od pierwszego odcinka. Szczerze, niesamowicie trudno jest zachęcić mnie do dalszego oglądania, ale w tym przypadku po prostu było inaczej. Obiecałam sobie, że nie będę tutaj za nic w świecie spoilerować (choć nie wiem, czy po jednym epizodzie jest czym xD) i jeżeli ktoś jest zainteresowany tym tytułem, to powinien po niego sięgnąć. 

Historia ukazywana jest w bardzo przyjemny sposób. Nic nie ciągnie się jak flaki z olejem, ale tempo nie sprawia też, że czujemy się jak po jeździe na rollercoasterze. Skrawek po skrawku poznajemy głównych bohaterów, z resztą bardzo ciekawych; szczególnie zainteresowała mnie postać Ponurego Żniwiarza, ale to takie tam moje odchyły, bo ja lubię tych "złych", wiecie.

Poza interesującymi osobowościami jesteśmy raczeni pięknymi kadrami. Wspaniała praca kamery sprawiała, że przez moment nie mogłam przestać myśleć o tym, jak bardzo podoba mi się montaż i ujęcie scen, szczególnie tych niby w slow motion. Może to smutne, ale w pewnym momencie zamiast skupić się na grze aktorów, to całą mą uwagę poświęciłam padającemu deszczu. NIE PYTAJCIE CZEMU. Takie tam kolejne spaczenie. Z tego co zauważyłam, przeważa dużo kadrów centralnych i takich poprawnych, jakby z użyciem trójpodziału, przez co tak miło się ogląda. 


Jezu, nie wiem czemu jestem taka podekscytowana, czuje się jak jakiś fangirl, szczególnie wstawiając gify z mojej ulubionej sceny z pierwszego odcinka, czyli spotkaniu w deszczu. Niestety, animacja nie ukazuje nawet w połowie tego, jak pięknie to wyglądało ;_; No i soundtrack. Śmiałam się ze znajomych, którzy ciągle opowiadali mi jak to katują OSTa, a wychodzi na to, że i ja będę xD Co nie zmienia faktu, że jest bardzo dobry! No i chyba trochę wstyd się przyznać, ale zdążyłam się już srogo rozpłakać w pierwszej połowie odcinka. Nie wiem czy to źle świadczy o mnie, czy dobrze o tym tytule xD Udało mi się złapać też wielokrotnie na tym, że siedzę w niesamowitym skupieniu i nic nie jest wstanie wyprowadzić mnie z równowagi podczas oglądania. A, jak pisałam wcześniej, zdarza się to bardzo rzadko.Ostatni raz z takim samym zainteresowaniem i ekscytacją śledziłam losy bohaterów Oh My Venus, które to na starcie stało się mą ulubioną dramę. Stąd też me rokowania co do Goblina są raczej dobre.

ALE, żeby nie było, że ja tylko opisuję w takich superlatywach xD Nie obyło się bez paru rzeczy, które nadal rażą mnie w oczy we wszelakich dramach, m.in. wszelkiego rodzaju efekty specjalne. Jakiś ogień, duchy, płonące miecze... Ja wiem, że to nie Hollywood i nie ten budżet, więc nie wygląda to jakoś epicko, choć muszę przyznać, że najgorzej też nie jest xD


Ważne też wspomnieć o tym, że odcinki trwają po półtora godziny, co dla jednych będzie plusem, drugich zaś minusem. Mi, osobiście, wcale to nie przeszkadza, ale nie ukrywajmy, nie każdy z nas może wygospodarować 1,5h w ciągu dnia na obejrzenie serialu/cokolwiek innego.

A więc, moi drodzy, wracam do dalszego seansu i życzę udanego weekendu!

Ichi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram