Kosmos w dłoni

To chyba taki urok świąt, że ludzie nie potrafią pisać o niczym innym, jak o tych obchodach. Jedzenie, rodzina, totamto, blabla.. Nuda. Nie dowiecie się niczego na ten temat tutaj. Żegnam te dni wesoło, z uśmiechem na twarzy, jak co roku : ) Lecz ja nie o tym.

Dziś, biorąc aparat w dłonie, chciałam sfotografować zupełnie coś innego. Z racji tej, iż naszła mnie ochota na malowanie, postanowiłam wykorzystać tę nutę weny, która raczyła na mnie zstąpić. Ubawy przy tym miałam tyle, co nie miara. Efekty możecie podziwiać poniżej.



















 Na końcu ja, totalnie nie wyjściowo, bez jakiegokolwiek make-up'u, bez obróbki twarzy, wyglądając jak najbardziej niekorzystnie. Ale who cares! Jak to Winny Lis powiedział - liczy się SZTUKA!

Co uważacie na temat tego zamysłu? Które zdjęcia najbardziej Wam się podobają? Czekam na Wasze opinie!
A teraz trzymajcie się, cześć! (◍•ᴗ•◍)

Ichi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram