[RECENZJA ANIME] Perfect Blue

Do seansu zachęciła mnie Kusonoki Akane i jej wspaniała recenzja! Jestem świeżo po obejrzeniu i, muszę przyznać, zbieram gębę z podłogi. Tytuł ten nie był mi wcześniej znany, ale stwierdziłam, że może warto liznąć trochę klasyki i całe szczęście, że nie zrezygnowałam w ostatnim momencie jak to zwykle mam w zwyczaju. Dlaczego? O tym w dalszej części :)


Poniżej znajdziecie moją opinię na temat tego działa. Tekst może zawierać śladowe ilości spoilerów. Czytasz na własną odpowiedzialność. :)


Opis: Mima Kirigoe jest młodą pop idolką, która osiągnęła niesamowity sukces w zespole CHAM!. I nie było by w tym nic złego, gdyby nie propozycja porzucenia dotychczasowego zajęcia w zamian za rolę aktorki w nowo powstałym serialu kryminalnym, któraż to wywróciła jej życie do góry nogami. Decyzje podjęte przez Kirigoe sprawiają, że jej życie zaczyna zmieniać się w koszmar.

Dość sceptycznie podeszłam do tego tytułu. Nie nastawiałam się na nic konkretnego, a raczej na szczególnie dobrego. Jakież mylne było moje myślenie!


Z początku poznajemy zespół CHAM i tytułową Mimę (mogę to w ogóle tak odmieniać? XD). Widzimy idolki, grupę fanów. Ale, żeby nie było zbyt cukierkowo, już na samym wstępie twórcy dozują nam dozę niepokoju poprzez różne plotki i dziwne zachowania wielbicieli. Podczas koncertu nasza główna bohaterka informuję widownię, iż opuszcza girlsband na rzecz aktorstwa. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak ta decyzja wpłynie na nią i pewnego psychofana.
Akcja toczy się powoli, wprowadzając widza w serię późniejszych zdarzeń. Mamy okazję obejrzeć kręcenie serialu od kuchni, jak działają agencje, próby głównej bohaterki na planie, jej rozterki emocjonalne oraz stalking. Wszystko zaczyna się psuć po dość trudnej scenie serialowej, po której Mima zaczyna się zmieniać, i to nie tak, jakby sama tego chciała. 

Myślę, że nie warto zdradzać więcej fabuły, mniej więcej od połowy filmu całość pędzi jak szalona, nie dając widzowi ani chwili wytchnienia. Radzę oglądać uważnie i zwracać uwagę na drobiazgi, ewentualnie obejrzeć po raz drugi. Ja, osobiście, nie za bardzo wiem, co w pewnym momencie było prawdą, a co fikcją. Mam dwie tezy dotyczące odbioru tejże produkcji. [SPOILER]

1. Mima, poprzez stalking Me-Mani i urojenie Rumi, popadła w pewien stan psychozy, nie wiem, schizofrenii czy coś nakierowywało na właściwy trop, ale też nie do końca. 
2. Rumi cierpiała na zaburzenie dysocjacyjne tożsamości, tzw. osobowość mnogą/rozdwojenie jaźni, jak przypominał nam o tym, całkiem przypadkiem, scenariusz seriali. Być może część działa się w głowie Rumi (choć ta opcja jest bardzo... no wiecie, nie do końca; ale lubię czasem tak powymyślać xD), zważywszy na częste przywidzenia idolki i to, co potrafiła zrobić, czyt. skakanie po lampach, super prędkość i inne tego typu rzeczy.
3. Mieszanka obydwu wcześniejszych punktów. Niestety, twórcy zostawili parę luk i niedopowiedzianych kwestii, przez co nie jestem wstanie w stu procentach rozgryźć tego, co działo się na ekranie i w całości sobie tego poukładać.
[/SPOILER]
PROBLEMATYKA

Animacja poruszuła wiele aspektów: schizofrenia paranoidalna, presja otoczenia, presja bycia gwiazdą, stalking, przemoc. Całość jest dość ciężka i momentami brutalna. Nikt nie raczy przygotować Cię na to, co zobaczysz, tym bardziej, że sceny, pomimo animacji, są przedstawione dość realistycznie, bez zbędnego przerysowania tudzież wyolbrzymienia. Przez cały seans czułam swego rodzaju niepokój, który towarzyszył mi do samego końca. Even now.


BOHATEROWIE

Mamy więc główną bohaterkę, Mimi. Wydaje się, że jest ona dziewczyną rozgarniętą, choć nie do końca potrafiącą wyrazić własne zdanie. Nigdy tak naprawdę nie zostaje wyjaśnione, czy decyzja o opuszczeniu zespołu była jej w 100%, czy raczej zrobiła to, aby zadowolić agencję. Sama nie potrafiła określić, czego tak naprawdę chcę. Pod presją otoczenia zrobiła rzeczy, których później bardzo żałowała. Jest jedną z tych postaci, która zrobi wszystko, aby zadowolić innych, nie biorąc pod uwagę jakie mogą być tego skutki.



Jest i Me Mania, nasz stalker, którego poznajemy już na samym początku tej historii. W chwili, w której się pojawia od razu można zobaczyć, że Mima jest jego idolką i osobą, którą musi bronić. Niestety, cały jego obraz dotyczący jej osoby burzy się w wyniku podejmowanych przez dziewczyne decyzji. Brzydal (bo cóż, do pięknych to on raczej nie należy), próbując ratować wizerunek idolki, tworzy stronę internetową (Pokój Mimy), w której dość dokładnie opisuję wykonywane przez nią czynności. Dodatkowo, [SPOILER] zabija wszystkich, którzy przyczynili się do zrujnowania Kirigoe życia jak i zmiany jej image'u w celu uświęcenia jej "prawdziwego ja". [/SPOILER]


Rumi, pracownica agencji, w której była Mami. Z początku przedstawiona jako ta, która najbardziej troszczy się o naszą najmłodszą i nie może patrzeć na jej metamorfozę. Z czasem jednak [SPOILER] dostrzegamy jej zakłamanie i to, jak bardzo chciała być idolką i jak zazdrościła tego Kirigoe, kończąc na zaburzeniu osobowości z maniakiem mordercy. Nie wiem, czy jest mi jej żal, czy też nie. Tytuł raczej nie skupiał się na problemach Rumi z głową, więc ciężko mi ją jakoś dokładniej "zdiagnozować". [/SPOILER]

Oczywiście w międzyczasie pojawia się wiele innych postaci, które raczej bazują jako tło do przebieganych wydarzeń, niemniej jednak nikt nie jest tu niepotrzebny, każda persona jest w jakimś sensie ważna dla całości historii.

WIZUALIZACJA ORAZ DŹWIĘK

Wiele z Was może pomyśleć, że animacja jest dość słaba. Ja, osobiście, wcale tak nie uważam, Myślę, że jak na tamtejsze czasy, to całość prezentuję się w miarę dobrze.  Jedynym minusem są twarze poszczególnych bohaterów, tj. Me Mani, Rumi czy tego gościa z agencji (Tadokoro), którym strasznie rozjeżdżają się oczy i są one dość nieproporcjonalne to wielkości/kształtu twarzy. W przypadku Me Mani może to i dobrze, bo od razu na jego widok czujemy jakiś niepokój i wiemy, że z tym facetem jest coś nie halo, ale jak tak teraz o tym myślę, to nawet jest to w jakiś sposób zabawne xD
Soundtrack jest dość... ubogi, żeby nie skłamać. Twórcy serwują nam parę girlsbandowych kawałków, a tak poza tym, to występują jakieś muzyczne tła potęgującą daną chwilę, jednak nadal jest to na płaszczyźnie "stary, nawet tego nie zauważysz".

PODSUMOWANIE

Nie wiem czemu, ale Perfect Blue zostawił u mnie swoisty mind fuck, może to dlatego, twórcy podając nam rozwiązanie na tacy zapomnieli o paru szczegółach, które mogłyby co nieco wyjaśnić tudzież sprecyzować. Całość odebrałam bardzo dobrze, nie sądziłam że kreacja postaci aż tak mi się spodoba, to samo tyczy się fabuły, która nie serwuje nam byle czego. Prawdopodobnie będę sięgać po więcej dzieł Kon Satoshiego, tym bardziej, jeśli są w podobnym klimacie. Anime oceniam 8,5/10 i gorąco polecam :)





Ichi

18 komentarzy:

  1. Ciesze się że moge śledzić (kurde, źle to brzmi) osobę która docenia ten film
    Jest mi ciepło na serduszku teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również się z tego powodu cieszę (jakkolwiek to brzmi xD)!
      Znasz coś rownie dobrego? Alvi godnego polecenia? Nie musi to byc od razu z rąk Satoshiego :)

      Usuń
    2. Kiedyś na Hyper oglądałem Paranoia Agent
      Ale ja raczej w tym gatunku/typie nie siedze

      Usuń
  2. Do wszystkich czytających komentarze - UWAGA NA SPOILERY!
    Poza tym, że film jest super, też przez cały czas czułam niepokój i oczywiście dziękuję za wspomnienie o mnie na początku recenzji, nie mogę się powstrzymać by nie przedstawić własnych spostrzeżeń odnośnie fabuły tego tytułu. Moim zdaniem np. Me Mania wcale nie stworzył Pokoju Mimy, bo w późniejszej scenie widać, jak prowadzi on jakąś konwersację internetową z osobą podającą się za "prawdziwą Mimę", której wierzy, bo przecież spełnia ona jego wszystkie oczekiwania. Tylko go to wszystko nakręca, więc decyduje się zaatakować "fałszywkę", również wspominając wtedy o wiadomościach, "prawdziwej Mimie" i tak dalej (zapewne nie bez powodu sam chciał ją wtedy zgwałcić). Szybciej w roli twórcy strony postawiłabym Rumi, która faktycznie zmagała się z tym rozdwojeniem jaźni, w dodatku w swoim drugim obliczu pojawia się w kostiumie Mimy (której też odbiło biorąc pod uwagę stalkera, scenę gwałtu i całą tę stronę, na której czyta o sobie rzeczy, w które sama powoli zaczynała wierzyć), więc bardzo możliwe, że widziała w niej swoją niewykorzystaną szansę i coś w niej pękło, kiedy Mima nie poszła dokładnie tą ścieżką. Kilka innych scen daje takie drobne hinty, że taka sytuacja faktycznie mogła mieć miejsce. Np. występ pozostałych dziewczyn z CHAM! jako duet (widownia też była zaskoczona, choć ogólne ich reakcja daje do myślenia) albo to, jak Mima zauważyła siebie w samochodzie z naprzeciwka. Co do morderstw ciężko do końca określić, kto był winny. Myślę, że Me Mania był odpowiedzialny za pobicie tego nastolatka, co na pierwszym koncercie się o wszystko wykłócał. W reszcie stawiałabym na Rumi, choć zastanawia mnie ten fotograf - przecież Mima znalazła później te wszystkie rzeczy w swojej szafie, choć może Rumi je tam podrzuciła? Do tego wszystkiego doszłam po dwukrotnym obejrzeniu, ale i tak mam trudność z definitywnym ustaleniem niektórych scen ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, tak! Jak to jest, że piszesz to, o czym myślę, a czego nie zawarlam we wpisie? XD Jestes taka mhmhmmh ❤❤❤

      Moja droga, ja Cie muszę na fb znaleźć!

      Usuń
  3. Oglądam. Przekonałaś mnie, ponieważ uwielbiam takie ciężkie filmy i Twoja recenzja mnie tylko w tym utwierdziła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy w moje ocena pokryje się z Tobą. Koniecznie daj znać jak obejrzysz! :D

      Usuń
    2. Obejrzałam. Łączę się w mindfucku :') I teraz wiem, że musze obejrzeć jeszcze raz. Ogólnie- bardzo mi się podobał i miał ten klimat, którego oczekiwałam po Twojej recenzji

      Usuń
    3. Cieszę się niezmiernie!

      Usuń
  4. (miałam to dopisać w poprzednim komentarzu ale coś się kliknęło) Oglądałaś po polsku czy po angielsku? Bo z tymi polskimi tłumaczeniami to mam różnie- często trafiam na takich pseudo śmieszków, że aż boli :') pozdrawiam serdecznie~
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam po polsku, na shindenie bodajże. Nie miałam siły na angielskie tłumaczenie. Jak wracam po super ciężkim dniu z pracy to mam taką sieczkę z mózgu, że nawet się nie biorę za oglądanie czegokolwiek po angielsku, bo bym po prostu nie dała rady xD

      Usuń
  5. Muszę sobie odświeżyć ten tytuł, bo naprawdę niewiele z niego pamiętam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Już od dłuższego czasu planuję oglądnąć ten film, ale ciągle gdzieś on mi umyka XD
    Jeżeli masz ochotę na film w podobnych klimatach, to bardzo polecam "Paprikę". Wydaje mi się, że może być on trochę lżejszy od "Perfect Blue".
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paprikę też będę ogarniać :D

      Usuń
  7. Niestety ta seria nie przypadła mi do gustu. Jak to mowia,są gusta i gusciki. 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, każdy lubi co innego i nie ma w tym nic złego! :D

      Usuń
  8. Słyszałam dużo o tym filmie, ale byłam sceptycznie nastawiona, bo wydaje mi się, że gdzieś przeczytałam, że to horror, ale Ty nie wspominasz, aby był szczególnie straszny. Oprócz tych twarzy postaci, bo te kadry są przerażające ^^
    Ale tematyka bardzo mnie intryguje więc zapewne niedługo obejrzę :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odebralam tego jako horror, bardziej thriller psychologiczny :)
      Koniecznie daj znać jak obejrzysz :D

      Usuń

Instagram